Dotąd omawiałem problemy tworzenia domów - czyli ich projektowania...

Dotąd omawiałem problemy tworzenia domów - czyli ich projektowania i wykonawstwa. Dzisiaj, dla urozmaicenia, ciekawy przykład z życia wzięty - dotyczący remontu domu istniejącego.

W domu mieszkalnym jednorodzinnym 2-kondygnacyjnym wybudowanym w latach 60-tych ub. wieku, na stropie Kleina, w pokojach na piętrze inwestor postanowił ułożyć nowe podłogi drewniane - w miejsce zdezelowanych starych. Zadanie zlecono firmie specjalizującej się w wykonawstwie podłóg drewnianych (jak wynikało z reklam) i podpisano stosowną umowę o wykonaniu prac. W sierpniu firma ta wykonała roboty w ten sposób, że najpierw drewniane legary 50x70 mm w układzie pionowym w odstępach co ok. 60 cm przytwierdzono do wystających ze stropu belek stalowych - za pomocą stalowych śrub rozporowych z gwintem. Podczas montażu legarów - z uwagi na brak płaszczyznowości belek - pomiędzy belki a legary wstawiano po dwie podkładki klinowe z drewna. Między legarami ułożono wełnę mineralną grubości 5 cm, zaś na legarach położono płytę OSB grubości 18 mm, którą mocowano wkrętami stalowymi (bez podkładek) do legarów. Na płytę przyklejono klejem poliuretanowym deski podłogowe grubości 22 mm i szerokości 12 cm o długości od 0,60 m do 2,00 m - wg wzoru francuskiego.

Jeszcze w trakcie prac inwestor zwracał wykonawcy uwagę, iż podłoga w niektórych miejscach skrzypiała. Wykonawca - jak przystało na fachowca - uspokajał, że po przyklejeniu desek podłogowych nie będzie objawów skrzypienia, bo stosują klej elastyczny, a poza tym, tę technologię już stosują od wielu lat i nie ma reklamacji.

Po wykonaniu podłóg, firma stwierdziła, że specjalizuje się tylko w układaniu podłóg, ale lakierowaniem się nie zajmuje. Pieniądze zainkasowała i odjechała. Nazajutrz inwestor stwierdził, że podłoga skrzypi przy chodzeniu. Kiedy po tygodniu zwrócił się do firmy z reklamacją, usłyszał, że musi być reklamacja na piśmie. Złożył więc listem poleconym i... czekał na odpowiedź - najpierw 2 tygodnie, a potem tydzień. Przy braku odpowiedzi, zadzwonił, lecz nikt telefonu nie odbierał. Po dwóch miesiącach znowu wysłał pismo ponaglające i znowu milczenie. Potem były konsultacje u adwokata i kolejne wezwania o naprawę. Wykonawca ignorował. Inwestor zwrócił się do mnie o pomoc.

Stwierdziłem skrzypienie podłogi podczas chodzenia - we wszystkich bez wyjątku pomieszczeniach piętra. Natężenie skrzypienia było tak duże, że uniemożliwiało normalne użytkowanie tych pomieszczeń. Podłogi nie były jeszcze lakierowane - w takim stanie, jak pozostawił wykonawca. Ustaliłem, że przyczyną skrzypienia podłóg jest nieprawidłowe mocowanie legarów do belek stalowych, a dokładniej nieprawidłowe instalowanie podkładek klinowych. Wciskano je „na sucho” pomiędzy belki a legary bez zastosowania lepiszcza, co skutkowało tym, iż podczas montażu podłóg oraz podczas chodzenia, klinowe podkładki stopniowo się wysuwały spod legarów, a uginające się pod ciężarem legary tarły o zakotwione sworznie śrub rozporowych, wydzielając ostre dźwięki skrzypienia. Wysuwaniu się klinów sprzyjało kurczenie się drewna, z którego były wykonane. Szczeliny wypełniane klinami miały rozmiary od kilku do nawet 30 mm, więc wykonawca stosował kliny o stosunkowo dużym kącie skosu, co ułatwiało ich wysuwanie się.

Stało się jasne. że jedynym rozwiązaniem będzie demontaż podłóg i wykonanie ponowne - tym razem poprawnie i bez niebezpieczeństwa skrzypienia. Przy okazji odkrywki okazało się, że wykonawca nie usunął korozji belek, ani ich nie zabezpieczył przed korozją. Zaleciłem więc usunięcie rdzy i zabezpieczenie preparatem przeciwkorozyjnym. Zaleciłem ułożenie lekkiej warstwy niwelacyjnej z keramzytu granulacji 0-4 mm zmieszanego z masą typu PCC. Warstwa pokrywała belki na grubość 20 mm. Na pasach pianki poliuretanowej grubości 3 mm ułożono luzem legary pokryte od spodu bezrozpuszczalnikowym preparatem polimerowo-bitumicznym z zadaniem impregnacji, lepkości do pianki oraz pewnej izolacji akustycznej - w odstępach co 50 cm, a na nich położono płyty sklejki wodoodpornej grubości 18 mm i mocowano za pomocą nierdzewnych wkrętów do drewna długości 50 mm (z łbem płaskim) w odstępach co 25 cm. Łączenia pasów sklejki organizowano w osi legarów. Pomiędzy skrajem sklejki a ścianami zachowano odstęp 2 cm. Następnie z wykorzystaniem bezwodnego kleju poliuretanowego mocowano deski podłogowe do sklejki - nanosząc klej całopowierzchniowo. Wokół ścian mocowano listwy przypodłogowe mocowane do ścian. Łączny koszt naprawy wyniósł 11 tys. zł netto, czym obciążono wykonawcę oraz kosztami mojego doradztwa i obsługi adwokata. Wykonawca koszty pokrył.

Odpowiedz na ten wątek

Ta strona używa plików cookie i innych technologii śledzenia do rozróżniania poszczególnych komputerów, ustawiania spersonalizowanych usług, celów statystycznych i analitycznych oraz dostosowywania treści i reklam. Ta strona może również zawierać pliki cookie innych firm. Jeśli nadal korzystasz z witryny, zakładamy, że akceptujesz bieżące ustawienia, ale możesz zmienić je w dowolnym momencie. Więcej informacji tutaj: Polityka prywatności