Hej! Jestem chow chow Gajka...

Hej! Jestem chow chow Gajka. Niektórzy znają już część mojej historii. Skończyłam wczoraj 9 miesięcy, mam wspaniały kochający dom i rodziców, którzy stają dla mnie na rzęsach aby żyło mi się dobrze. Trafiłam do mamy i taty mając 3 miesiące. Gdy miałam 4 pojechaliśmy nad wodę z moim kolegą Brutusem, po powrocie do domu utykałam na przednią łapkę. Mój Pan doktor próbował mnie wyleczyć ale po 2 tygodniach wciąż coś było nie tak, pojechaliśmy więc do innego doktora do Wrocławia - mama mówiła, że to taki specjalny doktor od łapek i innych kostek. Dostałam zastrzyk i poszłam spać.. gdy się obudziłam i znów zobaczyłam rodziców, mama płakała a tata ją przytulał. Mówili coś o jakiejś dysplazji, że mam chore bioderka, i że będzie potrzebna operacja. Od tamtego dnia, poznałam wielu doktorów, i wszyscy mówili do mamy tak, że wciąż była smutna i nie pozwalała mi się już bawić z Olivierem - moim ludzkim bratem. Pewnego dnia pojechaliśmy do Czech i tam poznałam kolejnego doktora, Pana Novak i dużo pielęgniarek które mnie czochrały i nosiły kolorowe czepki. Mama znów była smutna, okazało się ze lewe biodro jest bardzo chore i trzeba je szybko naprawić, za to drugie biodro i przednie łapki są tylko lekko chore i nic z nimi nie trzeba narazie robić, tylko obserwować. Tata śmiał się do mamy, że nosi mnie po schodach jak księżniczkę tylko coraz cięższa jestem 😁 Mama była zła, bo gdy rozmawiała z domem, w którym się urodziłam to mówiła tacie, że Pani prawnik bedzie musiala nam pomóc, bo to mamy wina, że jestem chora. Następnym razem na wycieczce poszłam spać na dłużej, a gdy się obudziłam byłam w szpitalu, miałam ogoloną łapkę aż do ogona, która trochę bolała. Na drugi dzień mama zabrała mnie do domu i powiedziała, że zrobi wszystko żebym już nigdy nie musiała zostać w szpitalu. Z mojego dawnego domu już nikt nigdy nie zapytał jak się czuję..Nóżka się goiła ale ja bałam się na nią stawać i pewnego dnia gdy wstałam rano zabolała mnie druga łapka. Pamiętam, że mama się wystraszyła zadzwoniła do doktora i znów płakała a doktor po badaniu powiedział, że zerwałam jakieś więzadło bo nie mam zdrowych i silnych łapek. Bardzo się bałam, że znów zostanę w szpitalu, całą drogę piszczałam i mówilam mamie jak bardzo się boję. Znów poszłam spać. Obudziłam się z ogoloną drugą łapką, ale usłyszałam jak Pan doktor mówił mamie, że jestem dzielna i mogę jechać do domu, a kontrola będzie za miesiąc. Wczoraj minął ten miesiąc. Zawsze pierwszego z okazji kolejnego mojego miesiąca życia dostawałam ciastki i zabawki, ale teraz musiałam być głodna bo jechaliśmy do doktora. Poszłam spać ale tylko na chwilkę, do zdjęć. Niestety, później nie świętowaliśmy moich 9 miesięcy (bo taka malutka jeszcze jestem). Mama znów płakała, nawet bardziej niż kiedykolwiek.. Bo ja zapomniałam jej powiedzieć, że jakoś tak mi się dziwnie czuje w przednich łapkach.. Pan doktor za to jej powiedział.. coś, że dysplazja bardzo postępuje, że kawałki kości mi się ułamały, że musi zrobić jakąś artroskopie, wyciągnąć to co mnie kłuje i zobaczyć czy nie trzeba ciąć kości tak jak w bioderku, że pomimo krótkich spacerów zawsze na smyczy, wykladzin i dywanów ( juz nawet w kuchni i łazience), tego niedobrego aniflexi+, które jem na siłę żeby mamusia była chociaż na chwilę uśmiechnięta, i tego ze jestem już ciężka a tato dalej mnie nosi na rękach jak wtedy gdy byłam małą kuleczką, mam ED 3 które postępuje bardzo szybko. Doktor pytał czy mam jakieś papiery, rodowód bo nie mam ani jednego stawu zdrowego, że urodziłam się z chorymi genami, i że mama mnie uratowała szybką reakcją i badaniami. W aucie mama milczała, płakała. Chyba nie jest dobrze bo nawet tato miał łzy w oczach.. Nazywam się GAJA BARONESSA VIRTA VALO (FCI), a moja mama napisała to po to, żeby Wam pomóc, tak jak pomaga mi. Większość operacji i zabiegów pomagających i ratujących łapy naszych kudłatych pociech można wykonać do 12 miesiąca życia. Nie dajcie się zwieść osobom, wmawiającym Wam, opiekunom, że narkoza jest groźna (nie tak jak choroby, w naszej klinice używają np narkozy wziewnej a rtg jest robione tylko na "głupim jasiu") badania niepotrzebne dopóki pies nie kuleje albo nawet już nie chodzi.. Ja podjęłam walkę o Gajke, bardzo nierówną ponieważ dysplazja jest nieuleczalna. Ale mam świadomość, że robię wszystko aby pomóc mojej przyjaciółce, aby poprawić to co zepsuł ktoś inny planując narodziny mojego psa. Badajcie swoje psy, szukając pupila do domu, szukajcie hodowli z badanymi rodzicami (Zdrowy wynik to HD A - biodra i ED 0 - łokcie). Dysplazja jest chorobą genetyczną. Możecie ją pogłębić złym prowadzeniem psiaka, ale ona nie wystąpi jeżeli Wasz pies nie ma jej w genach. Lekarz wytłumaczył to prosto na przykładzie ludzi: Bieganie może pogłębić wadę serca, ale nie może jej spowodować. Wiele osób uważa inaczej, ja wierzę lekarzom bo to oni uczyli się latami aby być tu gdzie są. Gajka przesyła buziaki wszystkim psiakom i życzy dużo zdrówka! Łapka!

Odpowiedz na ten wątek

Ta strona używa plików cookie i innych technologii śledzenia do rozróżniania poszczególnych komputerów, ustawiania spersonalizowanych usług, celów statystycznych i analitycznych oraz dostosowywania treści i reklam. Ta strona może również zawierać pliki cookie innych firm. Jeśli nadal korzystasz z witryny, zakładamy, że akceptujesz bieżące ustawienia, ale możesz zmienić je w dowolnym momencie. Więcej informacji tutaj: Polityka prywatności