Pani Marta Lewosiuk poruszyła istotny problem, aczkolwiek jakby...

Pani Marta Lewosiuk poruszyła istotny problem, aczkolwiek jakby powszechnie nie zauważany. Dlatego, odpisuję wszystkim. Społeczeństwo rozwinięte (choć nikt dotąd nie zdefiniował tego pojęcia) stale gdzieś pędzi i na nic nie ma czasu, a jeśli chwilę znajdzie, to albo „nos przy komputerze”, albo wpatrzone w ekran telewizora, albo zapomina o bożym świecie pasjonując się grami komputerowymi, albo rozmawia godzinami z telefonem przy uchu, albo dymi przy grillu przyczyniając się ochoczo do powstawania smogu, choć za smog uważa palenie w piecach, a nie na rożnie. Społeczeństwo nie ma na nic czasu - nawet na refleksje o swoim życiu. Jak tak dalej pójdzie, to impulsami falowymi będziemy budzeni, sterowani przemieszczaniem automatycznymi autami bez kierownicy, uczeni języków obcych, sterowani zakupami, a nawet rozmnażaniem i... wcale nie poprzez związek kobiety z mężczyzną. Dalej daruję, bo w tej grupie ma być bez polityki, choć to raczej nie polityka.

Ogólnie rzecz ujmując, energia promieniowania przenoszona jest przez fale elektromagnetyczne różnej długości. W zależności od długości fali, promieniowanie ma różne właściwości: promieniowanie kosmiczne, promieniowanie gamma, promieniowanie Roentgen’a, promieniowanie ultrafioletowe, promieniowanie świetlne, promieniowanie podczerwone, fale radiowe. Z jednej strony promieniowanie towarzyszy człowiekowi od urodzenia do śmierci i towarzyszyło od zarania dziejów. Można by rzec, i tak twierdzą entuzjaści rozwoju cywilizacji, że otaczające nas promieniowanie zawsze było, jest i będzie, że to normalne. Jest to prawda, tyle że w dawnych czasach, człowiek przebywając poza domem, był pod wpływem działania wszystkich wymienionych fal, ale w domu był solidnie od nich odizolowany. Sprzyjały temu grube mury, ściany i stropy, zaś w piwnicach były przechowywane trunki, zdrowe przetwory i żywność. Fala elektromagnetyczna bowiem, trafiając na inne ciało, jest częściowo lub całkowicie w nim pochłaniana - zależnie od jego masy i budowy.

Od czasu wynalezienia prądu elektrycznego, radia, telewizji a ostatnio komputerów i telefonów przenośnych, niestety dom już nie jest bezpiecznym schronieniem pod tym względem. Ba, w domu może być dużo większe natężenie promieniowania niż na zewnątrz, jeśli tylko mieszkańcy solidnie zaopatrzą się w nowości, np. tworząc „dom inteligentny” - już o tym pisałem na moim profilu. Intensywnie, dla zysku, rozwijana przez koncerny elektronika przenośna, skutkuje tym, że telefon przenośny jest nie tylko telefonem, lecz także radiem, telewizorem, komputerem a nawet sterownikiem. Oficjalnie głosi się przy tym, że wszystko po to, by ludność żyła wygodniej. Nieoficjalnie chodzi o nic innego jak gigantyczne zyski oraz podglądanie zachowań ludzi i sterowanie ich zainteresowaniem. Nie podaje się przy tym ani wyników badań na temat szkodliwości promieniowania elektromagnetycznego, ani tych badań nie inicjuje, bo to szkodzi biznesowi. Dzisiaj ludzkość nie jest postrzegana jako istoty czasowo zamieszkujące Ziemię, lecz istoty gwarantujące biznes dla niektórych.

Biznesu nie ma wśród ubogich ludów, więc się je pozostawia samym sobie, biznes jest tam, gdzie społeczeństwo ma pieniądze. Właśnie na skutek łatwego dostępu do internetu, owe pozostawione na peryferiach ubogie ludy zobaczyły, że w Europie jest eldorado, gdzie zasiłek socjalny jest 100 razy wyższy niż roczne dochody przeciętnego mieszkańca Azji czy Afryki. Gdzie każdy ma mieszkanie lub dom i po kilka aut w rodzinie - o uciechach i rozrywce nie mówiąc. Walą więc do Europy szerokim frontem liczonym już na kilkanaście setek tysięcy. Co ciekawe, wyjałowione falami europejskie umysły nie są w stanie zrozumieć przyczyny tego zjawiska i wołają, by lokować wędrujących do Europy solidarnie po różnych krajach. Czy Europa zamierza przyjąć wszystkich mieszkańców tych biednych kontynentów? Chce wchłonąć setki milionów? To może od razu przenieśmy się wszyscy z Europy do Afryki, a mieszkańcy tego kontynentu niechaj zajmą Europę? Za jakieś 50 lat Europa zamieni się w kupę gruzów, a my z Afryki zrobimy dobrobyt. Wtedy ówcześni Europejczycy będą wędrować milionami do Afryki do naszego dobrobytu, nie żeby pracować albo nauczyć się pracować i rozwijać, lecz by otrzymać zasiłki socjalne. Czyż zamęt w umysłach nie jest przez fale elektromagnetyczne? Może to ktoś zbada?

Człowiek, a dokładniej jego mózg, stale promieniuje i emituje fale elektromagnetyczne o mikroenergii i własnej częstotliwości, by sterować układem nerwowym. Dlatego się ruszamy, mówimy, piszemy, słyszymy, widzimy a nawet myślimy - choć ostatnio z tym coraz gorzej. Jeśli do fal człowieka będą docierać obce fale elektromagnetyczne, to pojawi się mnóstwo zakłóceń w ich pracy i dojdzie do gigantycznego zachwiania stanu równowagi energetycznej. Jeśli tylko na Słońcu pojawiają się nietypowe i dodatkowe wybuchy, których efektem są wiatry elektromagnetyczne silne oddziaływujące na Ziemię, to mamy alarm i wołanie o gigantycznym zagrożeniu dla Ziemi. Piszą o tym wszystkie media - żądne sensacji. Jeśli jednak do nas docierają obce promieniowania i obce fale o dużo większej energii niż człowieka, to media milczą, albo piszą o szkodliwości tylko nieliczni, co jest zaraz podważane przez producentów „elektronicznych zabawek” i zmanipulowanych fanatyków.

Ba, niewiele się mówi o tym, że od ponad 20 lat co bardziej cwani eksporterzy żywności wpadli na pomysł, by żywność konserwować poprzez jej napromieniowanie. Wprawdzie pomysł nie nowy, bo zaczerpnięty z armii USA, której postanowiono zapewnić świeżą żywność nawet po kilkunastu tygodniach od jej wytworzenia. Zastanawialiście się Państwo, że coraz częściej mamy produkty żywnościowe, które długo zachowują „świeżość”? Pomidory, które nie pachną pomidorami, papryka bez zapachu papryki czy przyprawy o innym zapachu niż miały nasze babcie? Śliczne truskawki - jak malowane, tyle że bez smaku i bez zapachu. Niestety, konserwacja żywności poprzez napromieniowanie, staje się już niemal regułą, choć o tym się niemal milczy. Więcej można przeczytać np. tutaj: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/napromieniowanie-zywnosci-kontrowersyjna-metoda-konserwacji-coraz-czesciej-stosowana-swiec Co ciekawe, nie ma ustawy nakazującej oznaczanie produktów napromieniowanych ani konieczności podawania dawki napromieniowania.

Pani Marta słusznie się martwi o efekty osaczania falami elektromagnetycznymi. Nie należy przypadków coraz częstszego zachorowania na nowotwory - nawet u noworodków, czy setek innych coraz dziwniejszych chorób - wiązać z decyzją Opatrzności. To są skutki niekontrolowanego rozwoju cywilizacji! Jak tak dalej pójdzie, to niebawem powstaną stowarzyszenia ludzi, którzy jeszcze nie utracili rozumu - i wcale nie będą liczne.

Odpowiedz na ten wątek

Ta strona używa plików cookie i innych technologii śledzenia do rozróżniania poszczególnych komputerów, ustawiania spersonalizowanych usług, celów statystycznych i analitycznych oraz dostosowywania treści i reklam. Ta strona może również zawierać pliki cookie innych firm. Jeśli nadal korzystasz z witryny, zakładamy, że akceptujesz bieżące ustawienia, ale możesz zmienić je w dowolnym momencie. Więcej informacji tutaj: Polityka prywatności