W sumie to nie do końca wiem jak to opisać i jakie pytanie...

W sumie to nie do końca wiem jak to opisać i jakie pytanie zadać... LIPIEC 2016 - adoptowany szczeniak po wypadku (po ponad miesiącu), uszkodzenie rdzenia (ale nie przerwany całkowice), niedowład tylnych łap, brak czucia od Th10/11. Zanik miesni i przeprosty w stawach. Systematyczna rehabilitacja/fizjoterapia. Lekkie postępy w ruszaniu łapami, próby podnoszenia się. /zrobiony rezonans we Wrocławiu, wizyta u różnych kilku wetów, spotkania z fizjoterapeutami, konsultacja mailowa z Novakiem - prawie wszyscy jednoglosnie mowia, ze pies chodzic nie bedzie, chyba ze jakims cudem rdzeniowo kiedys/ Cwiczac z nim czuje, ze dzieje sie cos złego, ale z kośćmi i stawami. Marudzę wszystkim, żeby zrobić mu nowe RTG i zobaczyc co tam sie dzieje. Kazdy wet mowi, ze nie ma to znaczenia, ze po co RTG, ze pies i tak nie bedzie chodził, bo nie ma czucia. Ze mozliwy chód rdzeniowy etc. No ok, działamy, żeby chodził rdzeniowo. Dużo pracy, ćwiczeń, zastrzyków, łez i potu, a do tego bazarki, bo nie wydoliłabym finansowo. Elektrostymulacje, akupunktura, pływanie. Jeszcze jedna kontrola u ortopedy - nie, nie ma czucia. Ja jednak nie daje za wygraną, bo nie zgadza mi sie to wszystko co mowia z tym co widze i z tym jakie psiak robi postępy. Cwiczymy dalej. Jade z psiakiem do naszego orto na czczo i prosze o RTG - znowu slysze, ze nie ma po co. Kupiony wózek, gorset, uprząż i inne. LISTOPAD/GRUDZIEŃ 2017 - psiak coraz czesciej wykazuje objawy powrotu czucia w łapkach. Stwierdzone osłabione czucie w prawej łapce, w lewej w ogóle. Ale po dalszej intensywnej rehabilitacji widze, ze psiak podgryza łapki. Zaczyna też lewą. Próbuje wstawać, ale sie przewraca. Czuje, ze kości mu gruchotają, rzepki latają, przeprosty takie same, udało sie wzmocnic miesnie. 2 tygodnie na stacjonarnym leczeniu w Bielsku. STYCZEŃ - mam wrażenie, że psu wzmocniło się czucie głębokie w prawej łapie i ze w lewej w dwóch palcach wróciło (osłabione). Nie wiem juz czy głupieje, czy faktycznie to sie dzieje. W końcu ide do weta u któreo wczesniej nie byłam polecanego przez znajomą - o którym mało kto pisze na forum (a o tych co pisza byłam, bo myslalam, ze najlepsi). W koncu ktoś gada sensownie, bo pokrywa sie to z tym co sama widzę. Diagnoza:

  • czucie czesciowo zniesione (jak go brałam nie miał)
  • dowiaduje sie, ze juz na pierwszym rtg widac było pekniecie kosci udowej - nikt wczesniej mi o tym nie powiedział
  • rzepki latają w każdą stronę i blokują kolano
  • zniekształcone praktycznie wszystkie kości w łapach (prawdopodobnie udowa łuk, piszczel przesunięta itd)
  • wytworzył sie staw rzekomy nad stawem skokowym
  • za późno by cokolwiek robić, bo pies skończył rok i w okresie rozwoju kości "nieodwracalnie" mu sie powykrzywiały. Ryczę od wczoraj i nie wiem czy mam byc bardziej zła na siebie samą, że objeździłam o jednego weta za mało czy być zła, ze psi ortopedzi nie ogarneli tak prostej sprawy, o którą ja, zwykla, glupia baba tyle marudziłam. Wiedzialam, ze jak nie ma czucia to bedzie to mało sensowne, ale wiedzialam, ze jesli czucie wroci albo bedzie mogl chodzic rdzeniowo to musi miec chociaz "konstrukcje" prawidłową. Człowiek z czuciem, ale z powyginanymi koścmi i rozwalonymi stawami tez nie bylby w stanie zbytnio chodzić. Jedyne Pan jarek29 popierał, zeby zrobić RTG, moze wtedy nie byłoby jeszcze za pozno. Zawiodłam Dina i nie wiem co dalej. Od pół roku poswiecilam mu całe swoje serce, zaniedbując inne dziedziny swojego zycia. Wiedziałam, że warto, bo jest cudownym psem. Nie wierze, ze juz nic sie nie da... Może nadal robić klocki w moim łóżku, dalej zsiurać się jak szaleje z moją Coffee po domu, dalej żreć jak świnka, ale niech da sie coś zrobić z tymi jego nóżkami. Nie dla mnie i mojej wygodny, ale dla niego - zeby nie cierpial, nie obciazal przednich łapek i kregoslupa, ktore i tak ma juz zdeformowane. Zeby mogl lepiej zyc i biegać za piłką, bo tak to uwielbia. Ma tyle energii i radości w sobie. Nie wiem, czy osteotomia korekcyjna coś by tu pomogła? Czy cokolwiek innego? Przeczytałam wszystkie informacje jakie istnieja na temat uszkodzen rdzenia, fizjoterapii, rehabilitacji, niedowładu, paraliżu, chodu rdzeniowego, ale nie wchodziłam za bardzo w temat ortopedyczny, wiec nawet nie wiem co... Nie potrafię tego zrozumieć. Tak bardzo razem z Dinem sie staraliśmy. Błagam niech ktokolwiek cokolwiek wymysli... Dinuś ma dopiero rok, całe zycie przed nim, widze ze chce wstawac i chodzic, przebiera łapami, czucie mu powraca, a po prostu mechanicznie nie jest w stanie tego zrobić. Przepraszam za chaotyczny i emocjonalny wpis, ale nie potrafię sobie z tym poradzić. Myślałam, że będzie już tylko lepiej.

Odpowiedz na ten wątek

Ta strona używa plików cookie i innych technologii śledzenia do rozróżniania poszczególnych komputerów, ustawiania spersonalizowanych usług, celów statystycznych i analitycznych oraz dostosowywania treści i reklam. Ta strona może również zawierać pliki cookie innych firm. Jeśli nadal korzystasz z witryny, zakładamy, że akceptujesz bieżące ustawienia, ale możesz zmienić je w dowolnym momencie. Więcej informacji tutaj: Polityka prywatności